
Przebieg przykładowego turnieju rycerskiego.
Zapowiedź
Duże, oficjalne turnieje organizowali królowie, książęta oraz bogaci możnowładcy. Samo wydarzenie mogło trwać od kliku dni do kilku tygodni (np. turniej z okazji koronacji). Zanim turniej się odbył, należało o nim poinformować zainteresowanych:
– heroldowie podróżowali między zamkami i miastami ogłaszając wydarzenie turniejowe
– informacje mogli też dostarczać posłańcy – dostarczając listy władcom, rodom szlacheckim lub znanym wojownikom.
– działała poczta pantoflowa, czyli (nieśmiertelne w RPG) plotki rozpowiadane podczas ślubów, koronacji, zjazdów.
Przygotowania.
Organizator, oprócz zaproszenia gości, musiał zadbać o:
– zakwaterowanie gości: zamożni, sławni rycerze i książęta mogli liczyć na zamieszkanie w zamku lub posiadłości organizatora.
Inni uczestnicy mieli możliwość rozbicia tymczasowych obozowisk lub noclegowania w karczmach pobliskich miast lub osad.
– urządzenie placu turniejowego, zbudowanie trybun, wydzielenie pola do walk grupowych (buhurt)
– ustalenie regulaminu danej imprezy, nagród i kar.
Przybycie uczestników i wstępne czynności
– drogami, gościńcami ciągną korowody rycerzy i ich poczty (giermkowie, rzemieślnicy, stajenni, minstrele, damy)
– lokalne miasteczka ożywają, w karczmach zaczyna brakować miejsc, ale interesy też kwitną. Jak wyczytałem w rozmaitych artykułach, w turniejach mogły brać udział setki rycerzy.
– na ulicach pojawiają się gapie
– z zamieszania korzystają złodzieje
– giermkowie lub rzemieślnicy mają czas na przegląd rynsztunku, stajenni szykują i sprawdzają konie, rycerze mogą wypoczywać lub rozgrzewać się do nadchodzących walk.
– obowiązkiem było wystawianie herbów w miejscu zakwaterowania
– po przybyciu należało też okazać wymagane poświadczenia, a jeśli organizacja turnieju tego wymagała – złożyć także opłatę wstępną.
Dni turniejowe.
– Dzień pierwszy to walki młodszych wojowników, nowicjuszy i giermków.
– Dzień drugi, trzeci – pojedynki z kopiami, jeden na jednego (tzw. jousty). Walczy elita!
– Dzień czwarty – wielka bitwa (buhurt). Rycerze dzielą się na dwie armie i odbywają symulowaną wielką bitwę na arenie lub nawet na przygotowanym do tego polu.
– Dzień piąty – walki piesze (miecze, topory), podliczanie punktów i ogłaszanie wyników.
W późnym średniowieczu (XV wiek) turnieje przybierały postać widowiska wojskowo-teatralnego; organizowano tzw. pas d’armes, czyli walki fabularyzowane. Jeden z rycerzy (lub drużyna) ogłasza, iż broni przejścia, np. mostu, bramy przed wszystkimi przybywającymi rycerzami.
Odgrywano też szturmy i oblężenia zamków. Wydzielano także bezpieczne strefy służące do odpoczynku i opatrywania ran, a atakowanie przeciwnika w takiej strefie było dyshonorem.
Jeśli turniej trwał dwa lub więcej tygodni, imprezie towarzyszyły polowania, jarmarki, teatry.
Element stały – wieczorne ucztowanie. Na opis takiego zwyczaju natknąłem się w opracowaniu francuskiego poematu opisującego wielki turniej (Le Tournoi de Chauvency Jacques’a Bretela).
Narrator konsekwentnie opowiadał, iż po każdym dniu następował czas wieczornego ucztowania, aż do finałowego balu po ogłoszeniu wyników.
Korzyści i przykre konsekwencje:
– zdobycie sławy
– pokazanie się damom
– potwierdzenie czci rycerskiej
– możliwość ćwiczenia wojskowego
– zdobycie koni, wyposażenia i pieniędzy (przegrany musiał oddać zwycięzcy swojego konia oraz zbroję albo zostać wykupionym za ogromne pieniądze).
Pomniejszymi, oficjalnymi nagrodami mogły być klejnot, koń, sokół lub nawet pocałunek albo podwiązka damy.
I na koniec kilka ciekawostek, na które trafiłem przeszukując materiały do tego wpisu:
– rycerze mający złą reputację mogli być wyklueczeniu z turnieju
– do walk na kopie opracowano specjalne, mechaniczne tarcze, które widowiskowo roztrzaskiwały się po uderzeniu, jasno pokazując, kto zadał cios pierwszy.
– jeśli jeden z rycerzy zsiadał z konia, drugi również zsiadał z konia i obaj mogli walczyć wręcz, jeśli chcieli. Zamiast mieczy używano buław.
– popularność turniejów zmalała, gdy w pojedynku życie stracił król Francji, Henryk II (1519-1559); odłamek roztrzaskanej lancy wbił mu się w przyłbicę, a przez nią w oko i mózg…


