Zgłębiając (nomen omen) tematykę morskich surowców natrafiłem na informację o czymś, co można było nazwać dawnym tworzywem sztucznym.
Pomysłowa, aczkolwiek brutalna ludzkość odkryła, że rogowe płyty zwisające z podniebienia niektórych gatunków wielorybów mogą służyć do wyrobu różnych przedmiotów, w których pożądane jest uformowanie i usztywnienie elementów konstrukcji.
Fiszbin (lub fiszbiny), bo tak nazywają się owe płyty, były usuwane z górnej szczęki wieloryba, oczyszczane, następnie moczone i parzone.
Dzięki temu uzyskiwano surowiec podobny do dzisiejszego sprężystego i zarazem wytrzymałego tworzywa sztucznego.
Po ogrzaniu dawał się formować, a po ostygnięciu zachowywał nadany kształt.
Wykorzystywano go w:
– gorsetach i stanikach, jako podstawowy element usztywniający
– czepcach kobiecych i męskich nakryciach głowy
– jako elementy usztywniające w parasolach
– wyrabiano z niego szczotki, miotły, wędki, łyżki do butów, grzebienie
Jeśli chodzi o chronologię, to materiał ten w zastosowaniach, o których piszę, używany był od XVI wieku, szczyt popularności świętował w wieku XIX, jednak już od jego końca stopniowo był wypierany przez stal, drut, a później tworzywa sztuczne.



