
Średniowiecze miało swoje sposoby na zabezpieczenie umowy lub zapisu dłużnego przed sfałszowaniem.
Wykorzystywano do tego kijek lub deseczkę nazywaną raboszem lub rewaszem. Nacinano na nim karby, które mogły oznaczać:
– wysokość zadłużenia
– należność za pracę (według umowy)
– ilość bydła lub surowców
– ilość posiadanej ziemi
– a nawet dług u karczmarza zaciągnięty przez pijaczka!
Po wykonaniu nacięć deseczkę lub kijek rozłupywano wzdłuż tak, aby na każdej części widoczne były wycięte karby.
Tak podzielony rabosz dostawał wierzyciel oraz dłużnik (lub pan i poddany).
Praktyka ta zabezpieczała obie strony przed sfałszowaniem zapisu. Gdy posiadacze rabosza chcieli sprawdzić aktualny stan długu lub wprowadzić zmiany, zestawiali ze sobą rozłupane części tak, aby powstała znowu całość.
Gdyby jedna ze stron, w międzyczasie, spróbowała usunąć lub dołożyć nacięcie – fałszerstwo od razu było by widoczne!
Po wygaśnięciu umowy lub otrzymaniu ustalonej zapłaty bądź spłaceniu długu – rabosz niszczono.
Dodatkowym atutem tego prostego wynalazku była możliwość stosowania go wobec osób niepiśmiennych.



